#7
Pada deszcz. Podchodzę do okna na palcach, jak najciszej, żeby nie zbudzić śpiącego pod nim kota. Odchylam lekko okno. To idealny czas, żeby siąść na parapecie i NIE myśleć. Zresztą uderzające z coraz większą częstotliwością o parapet krople i tak zagłuszyłyby wszystkie myśli. Po prostu patrzę. W trakcie deszczu świat nabiera intensywniejszych barw. Jakby ktoś w programie do obróbki graficznej przyrody nagle podkręcił jej nasycenie. Zieleń liści drzew, które są teraz na mojej wysokości aż bije po oczach. A może z tej perspektywy wyglądają tak zawsze, a swoje pospolite, wypłowiałe odbicie mogą widzieć wszyscy, których przyziemne sprawy ściągają ich krótkowzroczne spojrzenie tuż przed siebie, nie mierząc nigdy wyżej? Chłodne powietrze przyjemnie muska moją skórę. Lekka firanka powiewa na wietrze, zakrywając mi ramiona niczym welon. Widzę jak ostatnie z ptaków, które myślały że ich skrzydła pokonają siłę żywiołu chowają się pośpiesznie w koronach drzew. Widzę dach sąsiada, na...