#1
Całe życie chciałam mieć pamiętnik tylko po to, by ktoś kiedyś go odkrył i potwierdził moje przypuszczenia, diagnozując we mnie chorobę psychiczną na wzór tych wszystkich morderców z kryminałów, w jakich się od niepamiętnych czasów zaczytywałam. Byłam cichutką, nieśmiałą dziewczynką, która tłumiła w sobie jakiekolwiek emocje. Każdy podniesiony głos mógł spowodować, że starannie budowana przeze mnie sielanka domowego życia mogła obrócić się w pył. I tak się obracała, za każdym razem. Pozostawało mi zakopanie się kołdrze tak ciasno, by odciąć dopływ powietrza. Nie, to nie były żadne próby rozrachunku z życiem. To była moja ostoja bezpieczeństwa, taka mydlana bańka, która zamiast wielobarwnych refleksów miała pościel w księżniczki. Było cicho, serce zwalniało przyśpieszony rytm, a głęboki oddech zimnym powietrzem po tym, jak zaczynało go już brakować pod grubą warstwą materiału był momentem oczyszczenia, odcięcia się od tego, co jeszcze przed chwilą powodowało wzburzenie.
Może to brzmi lekko przerażająco, ale do dziś tak robię w momentach, gdy mam zły dzień. Chowam te swoje wiecznie lodowate stopy i całą resztę, zwijam się w kłębek i nakrywam szczelnie kołdrą. Jest absolutnie ciemno, zupełnie cicho, słyszę jedynie swój oddech, który z każdym kolejnym powtórzeniem jest płytszy z powodu coraz mniejszej ilości tlenu. Jest mi ciepło, a jedynym zmartwieniem jest to, że niedługo tlen się skończy i tym samym będę musiała przerwać swój rytuał. Wreszcie odrzucam kołdrę i biorę głęboki oddech. Tak szybko, jak spragnione tleny płuca wypełniają się chłodnym, świeżym powietrzem, tak samo momentalnie ogarnia mnie szczęście.
Że mogę go zaczerpnąć.
Że mam dwa, zdrowe płuca, które pracują nawet, gdy nie zdaję sobie z tego sprawy.
Że mam kołdrę, którą moja babcia własnoręcznie napełniła dla mnie białym, miękkim pierzem.
Że tuż za ścianą mam ludzi, dla których jestem wszystkim.
Że jestem.
Tu i teraz.
W całym swoim wcześniejszym poczuciu beznadziejności jestem człowiekiem, do którego mówią ,,dziękuję, że jesteś".
Komentarze
Prześlij komentarz