#3
Żyję WYOBRAŻENIEM o sobie. W tych moich licznych, często mniej lub bardziej sprecyzowanych wyobrażeniach WYDAJE MI SIĘ.
Wydaje mi się, że podążam właściwą drogą.
Wydaje mi się, że postępuję słusznie.
Wydaje mi się, że moje życie ma sens.
Wydaje mi się, że jutro znowu będzie padać.
Wydaje mi się, że to bez sensu. Niczego nie jestem pewna. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miała poczucie, że z całą pewnością, niezachwianym głosem, bez mrugnięcia okiem mogę powiedzieć ,,tak, to, co teraz robię jest czymś, co zawsze chciałam robić". Może mam wobec siebie za duże wymagania, ale takie poczucie pewności jest zjawiskiem, z którym spotykam się na co dzień. Może zadaję za sobie dużo pytań? Może to właśnie to wcześniej wspomniane życie wyobrażeniami. Przecież zawsze mogę czytać szybciej, pisać lepiej, wyglądać ładniej, żyć pełniej. Tylko czy to do czegokolwiek prowadzi?
Zastanawia mnie, w jaki sposób objawia się ta ,,pewność". Czy to impuls, krótszy niż mrugniecie okiem, który rozwiewa wszystkie wątpliwości niczym rzucenie monetą, kiedy to zazwyczaj jeszcze w trakcie jej lotu zaczynasz pragnąć, na którą konkretnie stronę ma upaść?
W sobotę moja koleżanka z podstawówki bierze ślub. Z miłości. Wcale nie oczekuje dziecka ani willi z basenem na drugim końcu świata. Skąd wie? Skąd MA PEWNOŚĆ, że ten jej blondyn o rozanielonych oczach jest właśnie tym jedynym? Dlaczego nie zastanawia się, czy w niedzielę nie poznałaby jakiegoś blondyna o rozanielonych do kwadratu oczach, który byłby bardziej (tu dopisz jakikolwiek przymiotnik typu przystojny, zabawny, inteligentny). Skąd u 20 letniej dziewczyny, która jeszcze kilka lat temu podbierała mi w szkole kredki przekonanie, że z tym konkretnym człowiekiem chce spędzić każdy kolejny dzień życia, urodzić mu dzieci, gotować obiady, myć zabrudzone przez niego talerze, kłaść się obok niego i budzić aż do śmierci? Tak teraz myślę, że chyba nie mam serca. A jeśli już mam, to równie dobrze mogłabym się na nie zamienić z siedmiolatką. Podobno dojrzewa się do 21 roku życia. Zostało mi niecałe dwa miesiące. A gdyby tak, dla odmiany, zamiast biustu rozwinęła mi się emocjonalność łamana przez pewność swego?
Komentarze
Prześlij komentarz